gołe baby i kebaby to 3 moje ulubione rzeczy
RSS
czwartek, 05 kwietnia 2012
Szef ma zawsze rację

Jeśli ktoś z Was oglądał The Office, wie o co chodzi. Wszyscy prezesi powinni założyć specjalny fundusz wspierający twórców tego serialu, bo gdyby nie on, przysięgam, że brałbym swoją pracę na poważnie i posunął się do rezygnacji już dawno temu. Oglądam to i myślę: dokładnie jak u mnie. Myślę, że taki był zamysł serialu i na tym polega jego sukces.

Mój szef ma tak, że wszystko wie lepiej. Pewnie Wasz też. Każdy tak ma. Do błędu się nigdy nie przyzna, jeśli pojawia się moment, w którym wypadałoby to zrobić albo nastaje niezręczna cisza albo odchodzi bez słowa i zamyka się w swoim gabineciku.

O to przykłady z ostatnich dni, które stanowią sól tegoż wpisu i jedyny powód jego powstania:

1 - Założyliśmy temat "Biali nie potrafią skakać?" przedstawiający białych koszykarzy, którzy dobrze sobie radzą w NBA. Szef przychodzi do nas niezadowolony i mówi tak: ten temat powinien się nazywać "Białe nieloty". Kiedy mu wytłumaczyliśmy, że właśnie chodzi o to, że oni potrafią grać, są zaprzeczeniem tego powiedzenia, po prostu bez słowa udał się do gabinetu.

2 - Założyliśmy temat "Tragicznie przerwane kariery." W związku z tym co spotkało Muambę i Petrova w ostatnich dniach, zebraliśmy również innych sportowców, których kariery zakończyły zawały bądź choroby. Oczywiście ten temat nazywał się źle. Decyzja szefa? Dziwne finały karier. Rzeczywiście, Marc Vivien-Foe leżący na murawie zaraz po zawale to wyjątkowo dziwny obrazek.

3 - Założyliśmy temat "Adriana Lima dla Victoria's Secret". Oczywiście jest zły. Adriana Lima w Victoria's Secret. Ponieważ jest w katalogu.

4 - ...chyba rozumiecie o czym mówię. Jeśli niebawem stracę pracę, mam nadzieję, że szepniecie o mnie dobre słowo.

08:59, pieluch666
Link Komentarze (1) »
czwartek, 29 marca 2012
Mięsny jeż, a sprawa polska

Gdyby nie Internet, niezamierzony humor nie byłby tu gdzie jest teraz. Ten grubas, który wymachuje mieczem świetlnym, - albo myśli, że to robi - najlepszy raper świata Eli Porter albo nie wiem, praktycznie każdy film otagowany "debil śmieszne". Wydawać się mogło, że wszelkie Dlaczego ja, Trudne sprawy i Pamiętniki z wakacji będą kopalnią właśnie takich żartów. I przez pewien czas, rzeczywiście tak było. Klocek w bidecie. No przecież to tak wspaniały żart!

Ale...mięsny jeż? Serio? Co jest w tym śmiesznego? I czemu ta piosenka jest niby tak popularna? Telewizja polska powinna się ogarnąć i jeszcze raz emitować Komiczny Odcinek Cykliczny. To jest dopiero śmieszne. Jak ma się wymyślona przez jakiegoś debila piosenka do wspaniałych rymowanych żartów: "w życiu Ziemowita jest inna kobita", bądź "raz murzyni na pustyni złapali grubasa, nie wiedzieli co z nim zrobić, obcięli..." To nie wystarczy, ten żałosny żart musi umrzeć jak najszybciej. Jak ma się do klasycznego: "główna nagroda - wąsy i broda" oraz "zestaw pocieszenia - maszynka do golenia"? No jak?

Kumulacja!

Ja rozumiem, że to może być śmieszne w sensie "hihi,", "o boże, jaki żal" lub "<dźwięk lekko unoszących się kącików warg>".  Bo może. Każdy ma czasem kaca, takie sytuacje się zdarzają. Ale ci ludzie są popularni! Zapraszają ich do programów! Już nie ma innych rozrywek?

13:50, pieluch666
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 marca 2012
Jedyny powód, dla którego zrobiono Tytanika w 3D

Teraz i ty możesz przyłożyć dłoń (dwa znaczenia) do Kate Winslet.

07:16, pieluch666
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 marca 2012
Sorbet, sorbet, sorbet dla miłości...

Może nie była jakaś szczególnie ładna. Ani szczególnie mądra. Jej głos kojarzył mi się dobrze, chociaż nie było w nim niczego przyjemnego. Jakby kot drapał tablicę szkolną i umilał sobie tą czynność miauczeniem. Tylko wcześniej zjadł talerz wódki z kluseczkami. Uwielbiała śpiewać. Stawała przed lustrem i kiwała się, z głębi gardła wypuszczając melodie znanych piosenek. Jej ulubioną było Black Eyed Peas - My Humps.

Tak to bywa kiedy udzielają się emoczje.

Czasem zostawiała sobie włosy pod pachami. Nie dlatego, że o nich zapominała. To by jej sposób na ucieczkę od codziennej rutyny. Podnosiła ręce do góry i prosiła żebym ją objął. Tak też czyniłem, czując jej cieplutki pot na barkach. Wsmarowywała go we mnie i był jak odżywka dla dziecka, zostawiając moją skórę gładką i pachnącą. Nie był to jednak zapach, o którym marzyłem, podkradając perfumy matce i wpadając w chmury, które pojawiały się przy mnie po wciśnięciu magicznego guziczka.

Z małej chmury...jeszcze mniejszy, pełen homoerotycznych podtekstów deszcz.

Brzmi znajomo? To właśnie dlatego, że miłość jest głupia, ślepa i przez nią podobają nam się rzeczy, które normalnie nam się nie podobają. Nawet po pijaku, kiedy jest trzecia w nocy, leżymy z tą dziewczyną w łóżku, wszystko zmierza we właściwym kierunku i nagle dzwoni jej telefon, a na dzwonek ma ustawiony motyw z Beverly Hills 90210, ona jest nami pochłonięta, pragnie nas, więc nie odbiera, mimo, że dzwoni jej chłopak, wściekły, że nie wróciła do domu, może też się martwi, jest taka drobna i krucha, no i ona patrzy nam w oczy, uśmiecha się i zapytuje: "zostaniesz moim Dylanem?"

Patrząc z perspektywy czasu, Luke Perry jednak nie był taki przystojny.

Zastanówmy się czy lepiej pisać takie smuty jak dwa pierwsze paragrafy czy zauważać wszystko i nie myśleć "jakoś się ułoży" albo "minie jej". Nie minie, będzie tylko gorzej. Później będziemy patrzeć tęsknym wzrokiem na dziewczyny pod ASP i kiedy tak będą trzymać za rękę tego chłopca w rurkach i cardiganie, będziemy myśleć "to mogłem być ja". Nie, nie mogłeś, miałeś za dużo godności. Wygrasz, nawet jeśli będziesz sam. "Całkiem sam, tak jak kiedyś ja."

Czemu mnie to nie dziwi?

10:18, pieluch666
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 marca 2012
Mój niewidomy sąsiad

Może nie powinienem, ale...mam niewidomego sąsiada...i on ma syna, który również jest niewidomy. Mieszkają sobie razem na parterze. Jak zaczynałem pracę o ósmej, ten syn chodził ze mną na tramwaj. Czasem nawet zagadał. Czyli zapytał jaki tramwaj podjechał. A, że nikogo nie było na przystanku to nawet odpowiedziałem.

Niewi Domy

Teraz pracuję na szóstą. I jak wychodzę z bloku, w ich mieszkaniu pali się światło. Po co? Nie szkoda im pieniędzy? Syn ma dziewczynę - również niewidomą - mógłby na nią wydawać, pokazać jak bardzo nie skąpi uczucia. Ojciec jeździ na dwumiesięczne wakacje i mimo wszystko wystarcza im na życie. Co z tego, że te wakacje spędza na krzesełku przed blokiem, ściskając w dłoniach przenośne radyjko. Nie na baterie, kabel sobie spuszcza oknem. Siedzi sobie w ogródku i wypoczywa, czasem pokrzyczy trochę na radio, nazywając dobiegające z niego głosy "hienami" oraz "szarańczą", ale naprawdę, jego sprawa, mi nie przeszkadza.

Tylko to światło. Po co?

09:42, pieluch666
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 marca 2012
Dziś zapłakałem... - wjersz

Czytam właśnie źle napisaną książkę na ciekawy temat pt. Człowiek - Miron. W związku z tym wiersz utrzymany w stylistyce "mistrza".

 

Próbowałem sobie wyrwać włosa

z nosa.

Nie chciał wyjść z nyjść mych,

co je

co dzień

noszę.

Mo co

Po co?

Mo co wałem się

chwilę.

Łzy uderzyły.

Nie miałem siły.

Wstyd był.

Nie ma co.

 

12:24, pieluch666
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 marca 2012
Gwiazdor w wersji murzyńskiej i trochę odważniejszej

Był taki film - Gwiazdor, w którym podobno mieliśmy obraz tego jak wygląda życie Michała Wiśniewskiego. Podobno, bo tak naprawdę była to tania i prosta opowiastka, która miała przede wszystkim szokować. W związku z tym mieliśmy wiele wycinków, którym brakowało sensu i spójności. Sylwester Latkowski to ekspert od tego typu produkcji, czego zwiastunem byli Blokersi, film o wszystkim i niczym. Do dziś nie wiem czy mój kolega z osiedla, który słucha metalu, a nie rapu też jest blokersem. A ci kolesie, których spotyka Peja, tak zwani żołnierze, też są? Jeśli tak, to czy blokers to właściwie taki żul, tylko młodszy? Żul in the making.

Słuchaj rapa, a skończysz jak tata, mały ziomeczku.

Gdyby Latkowski dorwał się do Briana Pumpera, powstałby nijaki program o życiu gwiazdy porno. Na szczęście otwarte granice nie są jeszcze tak otwarte - w przeciwieństwie do nóg partnerek z planu wspomnianego aktora ( musiałem, przepraszam ) - więc możemy spać spokojnie. Co nie znaczy, że nasz artysta nie ma kolegi, który umie wcisnąć "on" na kamerce i wyobrażać sobie, że dokonuje dokumentacji. Dj Rob E Rob ( co robi Robbie? ) jest właśnie tym człowiekiem. Z jego perspektywy obserwujemy życie gwiazdora, spotkania z aktorkami, pracę na planie i treningi w biżuterii. Brian dużo mówi ( co mówi movie? ), wydaje się nie przejmować zbyt wieloma rzeczami, ale też nie wygląda na szczególnie zadowolonego.

Brian Pumper, wprowadza kolor do pornobiznesu od 2001 roku.

Jeśli jesteście ciekawi jak zachowuje się aktor, z którym większość pań nie chce pracować, zapraszam. Przy okazji - jeśli wytrwacie do szóstego odcinka - zobaczycie, że nawet duży penis i duży łańcuch nie uchronią was przed fałszywymi przyjaciółmi. Bywa śmiesznie, bywa również nudno, a na końcu - SPOILER - robi się smutno. "Przyjaciele" i "producent" parodiują Briana, a potem namawiają jego dwie dziewczyny ( tak, dwie, jakiś problem? ), żeby go zostawiły. Już pomijam, że od pierwszego odcinka próbują je wyruchać i łapią za dupy. Widocznie to specyfika biznesu. Jak macie dużo wolnego czasu albo widzieliście już wszystko, ewentualnie nie możecie zasnąć, a feta już nie trzyma - można obejrzeć. Nie powiem, że warto, bo chyba nie warto, ale jakoś trzeba zabić nudę.

07:54, pieluch666
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 05 marca 2012
Żeby nie było, że faceci nie znają się na modzie - wjersz

Podobno John Galiano

pije herbatę co rano.

A popołudniu lub wieczorem

siedzi przed telewizorem.

Jego żywot jest tak wspaniały,

że zamiast przełączać kanały,

to właśnie on jest przełączany.

I nie projektuje.

Bo wyraził się niepochlebnie o Żydach,

a to nigdy nie wychodzi dobrze.

Nawet ten Mel Gibson,

co mu właśnie na ekranie błysnął,

po tych komentarzach rzucił dzieckiem

i grał w filmie z bobrem.

Co lepsze.

Albo gorsze.

Nie wiem, jestem tylko narratorem.

Jak Wojtek Sokół, uliczny narrator,

zet i pe, wu wu, o, siu i co ty na to?

Czytelni-ku!

Powiedz co znaczy to siu!

Galiano też nie wie,

myśląc o swej kariery pogrzebie.

I nawet sobie nie pogrzebie,

bo woli spodnie bez kieszeni.

Taki ma styl.

12:44, pieluch666
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 lutego 2012
Danny Brown czyli bardziej demon niż anioł

Kiedy ktoś ma siedemnaście, osiemnaście lat i wydaje swoją muzykę za darmo, wniosek jest prosty - chce się pokazać światu i liczy, że pewnego dnia zarobi na tym co robi. Co jednak powiedzieć o człowieku, który ma trzydzieści lat i wypuszcza płyty za darmo do internetu? Człowieku, który twierdzi, że przez dwa lata wziął wolne od życia, w tym czasie doskonalił swój rap i dopracowywał styl, tylko po to żeby podobać się słuchaczom? Człowieku, który sra na radio i na wytwórnie? Można o nim np. powiedzieć, że to najlepszy raper wszech czasów.

Charyzmatyczny raper, który wygląda jak narkoman albo menel to Danny Brown, jeden z najlepszych w ostatnim czasie. Nie najlepszych narkomanów i meneli, żeby nie było. Tamci nie żyją. Co to za narkoman, co ćpa i wciąż żyje? Zwykły pozer.

Oszuści!

Flow, drapieżność i głód, który bije z kawałków Danny'ego wyróżniają się w obecnym rap-świecie. W przeszłości chyba tylko Ol' Dirty Bastard reprezentował coś zbliżonego. Oczywiście ODB to Ozyrys, bóg, a Danny sam siebie określa jako hybrydę. Pewnie jest zbyt skromny by mówić o sobie jako o herosie. Chociaż nie jest lirycznym geniuszem, widać, że to prosty chłopak z blokowiska, jest w nim coś, co każe postrzegać go jako istotę wyjątkową.

06:20, pieluch666
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lutego 2012
Trochę sztuki...

12:11, pieluch666
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14